niedziela, 3 marca 2013

Poparzony Harry :P

 Kawa wlaśnie sie parzyla w dzbanku. Harry mial ubrac tylko koszulke i zejsc na sniadanie. Po chwili zjawil sie w kuchni. Nalalas ciemnej cieczy do filizanki i wszystko byloby normalne, gdyby nie fakt, ze Styles wylal goraca kawe wprost na swoje krocze. Skakal jak opetany. A ty zamiast mu pomoc smialas sie z tego glupola. Jednak, gdy juz sie opanowalas postanowilas pomoc biednemu Hazzie. Poszliscie do lazienki.
-Sciagaj spodnie, ale to szybko!
-Ale jak to?- protestowal.
-Sciagaj, albo radz sobie sam.
-Okey, okey, juz sie robi!
Na twoje polecenie sciagnal spodnie, ale tez bokserki.  Zimna woda polewalas jego krocze. Dziwnie i smiesznie to wygladalo, ale wiedzialas, ze biedak cierpi. Kiedy udalo ci sie udzielic mu pierwszej pomocy, przyjechalo pogotowie i zabralo go do szpitala, poniewaz to nie byly zarty! Na drugi dzien pojechalas do szpitala by odwiedzic Hazze.
-Hej, jak sie czujesz? Wszystko dobrze z twoim... no wiesz!
Z moim skarbem? Tak z nim okey, ale martwie sie o ciebie.
-O mnie? Ale dlaczego? U mnie wszystko w porzadku. 
-Tak, ale wczoraj przezylas wielka traume, gdy usilowalas mi pomoc * zasmial sie*
-Nie bylo az tak zle.
Co prawda naogladalas sie co nie co, ale przynajmiej pomoglas Harremu.  / Julie :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz