piątek, 19 kwietnia 2013

Z Justinem ;D


Wparowałam jak oparzona do sali gdzie Justin miał grać koncert, wiedziałam że tam jest chciałam już krzyknąć ze mieliśmy pojechać jeszcze do domu po parę rzeczy na występ ale usłyszałam piękne brzmienie klawiszy i jego głos. Śpiewał :Be Alright. Wysłuchałam się, zapomniałam o tym co miałam zrobić. Znałam ją na pamięć, zaczęłam podśpiewywać...pod koniec poszłam do niego od tyłu. Usiadłam . Popatrzył się na mnie z uśmiechem i skończył grać.
- To było piękne, jak zawsze moja ulubiona...-westchnęłam i powiedziałam .
-Dobra ruszaj dupsko i jedziemy jeszcze do ciebie po twoje rzeczy. - obudziłam się ze snu
Wstałam zrobił to samo, ciągle milczał. Chciał już iść ale zatrzymałam go.
- Ej Justin co jest? - znów popatrzył mi się prosto w oczy. Widać było w nich smutek. Odwrócił wzrok. To do niego nie podobne, znam go długo i nigdy nie było tak by się do mnie nie odezwał nawet słowem jak się mijaliśmy. Złapałam go za policzki i skierowałam jego głowę w swoją stronę.
- Justin co się stało zaraz masz koncert . -Spytałam. Zauważyłam łzy na pływające do jego oczu. Pociągnął nosem. Boże co jemu jest. Kurwa przeklnełam w końcu

-Justin do cholery co się dzieje?! - krzyknęłam a on wtulił się we mnie jak małe dziecko i zaczął płakać. Zawsze wiedziałam że jest wrażliwy ale także wiedziałam że nie płacze aż tak bez powodu musiało stać się coś ważnego. I to bardzo.
- Już dobrze, jestem przy tobie-pocałowałam go w czoło i wtuliłam ręce w jego włosy, zawsze go to uspokajało. Nagle oderwał się ode mnie, złapał za ręce otarł łzę która spływała mi po policzku. Zawsze płakałam gdy on płakał byłam strasznie z nim związana. Znaliśmy się dłuższy czas. Nie od dziś. 

-Katrine ona... przegrała walkę...ona... nie żyje Anne ...-coś we mnie pękło, jakby część mnie nagle odeszła. Zakuło mnie w sercu. Nagle jęknęłam...Łzy poleciały mi ciurkiem.
 - Nie to nie może być prawda...-nie wierzyłam w to, ja nie chciałam w to wierzyć. Kochałam ja jak maleńka siostrzyczkę w końcu to bliska rodzina Justina . Oparłam się o fortepian, osunęłam się na podłogę, schowałam twarz w dłoniach i zaczęłam zanosić się od płaczu. Justin podszedł do mnie, przytulił najmocniej jak potrafił. Oboje płakalismy i było by tak dalej gdyby nie Scooter.
 - Trzeba jechać co wy tu jeszcze...dzieci co się stało? - podbiegł do nas. Byłam tak oszołomiona ze nie zdołałam wymusić od siebie chociaż jednego słowa. Justin zrobił to za mnie, zawsze to ja zajmowałam się takimi sprawami, mówiłam za niego gdy nie wiedział co powiedzieć na temat jakieś trudnej sprawy w jego życiu. Ja zawsze wybrnęłam pomogłam, znałam go na wylot. Nie bez powodu nazywa mnie swoją najlepszą siostrą . A mam dopiero 17 lat . 

-Nie dasz dziś koncertu nie w takim stanie Justin, ja też chyba nie dam rady wystąpić - byłam tancerką w jego drużynie, sama wymyślałam choreografie . 
-Nie zawiodę fanek zrozum to  w końcu, nie mogę wybrałem takie życie i muszę... - wkurzyłam się. 
-Zobacz jak ty... Ahh koncert za 2 godziny a ty wyglądasz jakbyś się urwał z drugiej wojny światowej. - zaśmiał się. 
-Zawsze umiałaś mnie rozśmieszyć w każdej sytuacji młoda. - uśmiechnął się, nie lubiłam jak tak mówił. Skarciłam go klapsem w dupę.
- Ałć...podniecasz maleńka podniecasz - pokrecił głową a potem uśmiechnął się łobuzersko. I polecił mi bym wsiada do samochodu bo jedziemy po ubrania. Gdy byliśmy już w aucie spytałam :

-Justiś? - zapytałam pieszcząc się. - Mógłbyś włączyć Boyfriend? - zrobiłam słodkie oczka. Wybuchnie śmiechem ale wykonał to o co go prosiłam. Zaczęłam śpiewać, dokładając śmieszne ruchy. 
-Hahahahahahaha dziewczyno ty mnie kiedyś doprowadzisz do ostateczności i będę musiał cie gdzieś zamknąć. -tak dojechaliśmy do domu. Tam już spoważnialam, odłożyłam klucze i Pobiegłam na górę. Wszystko było porozwalane nic nie mogłam u niego jak zwykle znaleźć.
- Justin debilu zaraz będziesz zapieprzał ze szczota po domu! - krzyknęłam, przybiegł od razu. 

-Co się stało kwiatuszku? - rzuciłam mu t-shirt na głowę i spodnie. Byłam jego siostrzyczką musiał dbać o image. - Rozbierać się i wkładać te ubrania. - poleciłam.
-Ale wyjdź, tak przy tobie ? - Popatrzyłam się na niego dziwnie, zawsze przebierał się przy mnie, tym bardziej ze teraz nie było czasu a musiałam mu zrobić poprawki.
- Oj żartowałem - pocałował mnie w policzek.
- Aaaaaa pocałował mnie Justin Bieber Aaaaaa! NIE Wierzę! - skakałam po łóżku.
 -Haha Wariatka -poszedł pod prysznic. Padam na łóżko wykończona, zaśmiałam się sama do siebie.
- Ani , mogłabyś przyjść do mnie mi pomóc, umyć plecy? - nie raz w dzieciństwie widziałam go nagiego, nawet teraz w tych latach, on mnie tez, po prostu się nie krepujemy. Otworzyłem drzwi od łazienki stał w brodziku, woda lała się z góry. Wzięłam gąbkę zamoczyłam w płynie i zabrałam się do szorowania. Jak zwykle jęczał że za mocno.
- Chodź wykąpać się ze mną jak za dawnych lat, fajnie było się chlapać wodą - za śmiałam się. 

-Nie? Jeszcze czego nie jesteśmy już dziećmi. - pokręciłam głową i zabrałam się do Rozbierania.
 - Wyjdź teraz ja - zdjęłam koszulkę.

-Ale ja tez chce popatrzeć - zrobił minie zbitego pieska i chlapał mnie wodą. -
Osz ty chuju! - zrobiłam to samo.
 - Chuja to ja mam tu - pokazał na swojego przyjaciela, wybuchłam śmiechem. Złapał mnie w pasie i zaczął łaskotać . Byłam w samych spodenkach i biustonoszu. 

-Pokazać ci trik? Jednym ruchem, rozepnę ci stanik. 
-O nie ani się wasz małpiszonie! - wykrzyknęłam. Nie zdążyłam go zatrzymać a już to rozpiął. 
-Teraz mi go zapinaj kurwa! 
-Nie!marsz zdejmuj i pod wodę. - zdjęłam i wepchnął mnie pod prysznic. Wziął podłączył szlauch który leżał obok.
-Teraz odwróć się i myju myju- odwróciłam się gwałtownie. Chlapnął mnie prosto w twarz. Wkurzona wyszłam z brodzika. Zabrałam mu to, pokręciłam na największy ogień i wychowałam mu prosto w jaja. Wyłączyłam.
- Frajerze teraz cała łazienka jest mokra, kto to posprząta hmmm? - rozejrzałam się dookoła, zobaczyłam jak Justin zwija się z bólu na podłodze. Uklękłam obok niego.
- Justin kochanie nic ci nie jest? - rozbawiona spytałam 19-latka. Nie odezwał się. Leżał na brzuchu trzymając się za bolące miejsce. Przeraziłam się.
- Justin?-odwróciłam go a on złapał mnie przewrócił, leżałam pod nim dysząc.
- Nic mi się nie stało Ale musisz wybrać karę. - bawiło go to. Dopiero teraz jak tak na mnie leżał na zimnej podłodze zauważyłam że serce biło mi szybciej i zaczęłam drżeć. Wyczuć to.
- Nie boj sie mnie, to ja ten sam Justin. - zpoważniał.

-Tak ale wiesz jesteśmy już starsi i takie zabawy to one...-nie umiałam tego nazwać, wstałam i szybko się opatuliłam w ręcznik.
 - Ubieraj się szybko bo już późno - poleciłam. 

-Ej co się stało? - dotknął mego ramienia, zawstydziłam się i odskoczyłam gwałtownie.
- Nic-odpowiedziałam oschle i wyszłam z łazienki. Pozbierałam swoje ciuchy. Zdjęłam ręcznik. Podczas ubierania majtek, za plątały mi się w nodze.
- Cholera! - . Byłam tak zdenerwowana, nie wiedziałam co się ze mną stało. Zawsze było inaczej nigdy się przy nim nie krępowałam.
 - Może Ci pomóc szepnął? 

-Nie! - podskoczyłam. Zakryłam się kocem. - Wyjdź stąd proszę cię wyjdź Justin - łzy poleciały mi po policzkach. 
-Ej co się stało? - podszedł do mnie i przytulił. Odepchnęłam go.
- Przepraszam Cię nie mogę, poczekaj w samochodzie. - wyszedł trzaskając drzwiami. Rozpłakałam się...


Oczami Justina

Nie mam pojęcia co się jej tak nagle stało, zawsze tak się bawiliśmy. Ale... Jak leżałem na niej poczułem coś dziwnego wewnątrz nie umiem opisać tego uczucia. To mnie przerasta chyba. Martwię się o nią. 
Wychodząc na dwór spalilłem szluga, wsiadłem do samochodu, włączyłem muzykę i czekałem. Gdy ujrzałem ja w drzwiach, ściszyłem i Otworzyłem jej drzwi obok, ale ona je zamknęła i siadła z tyłu. Odwróciłem się do niej zbulwersowany. Miała szklane oczy.
 - Ty płakałaś! - wykrzyknęłam a ona tylko spuściła głowę i powiedziała bym już jechał bo się spóźnimy . Gdy dojechaliśmy na miejsce od razu pobiegła do charakteryzatorni się pomalować. Zmieszany siadłem obok Scootera czekającego na nas . 

-Co tak długo? Anne? 
-Maluje się. - odparłem ze smutkiem. Nagle weszła za kulisy, złapała za rękę pewna tancerka.
- Zatańczysz moja kwestię z Justinem a ja twoją okey? - wow to mnie zaskoczyło. Podsłuchiwałem się dalej. 

-Jesteś najlepsza z nich w tym, obiecuję ze dostaniesz podwyżkę tylko zatańcz proszę Cię - zgodziła się. Patrzyłem na nie w osłupieniu. Podszedł do mnie Usher.
 - Co wam jest? Jeszcze do domu wyjeżdżaliście rozbawieni . 

-Nie wiem stary, nie wiem, zresztą nie ważne później z nią pogadam teraz koncert. - obudziłem się z myśli. 
-Nie krzywdź jej ona jest z tobą od zawsze - odparł odchodząc ode mnie. Bylem zdruzgotany. Nie wiedziałem co jej jest. Nie chciałem jej stracić. Wszedłem na scenę. Pisk nastolatek jeszcze bardziej mnie rozdrażnił zazwyczaj mnie to satysfakcjonowało. Wszystkie krzyczały moje imię. Stanąłem na środku. Muzyka zaczęła grać. Nie mogłem wydobyć żadnego słowa nic zaśpiewać.

Oczami Anne.

Oj Justin śpiewaj - modliłam się w duchu. Jej nie mogłam dać się mu skompromitować. Kurde moim zadaniem jest pomoc mu w takiej sytuacji. Podeszłam do niego, zabrałam mu mikrofon. Popatrzył się na mnie, zauważyłam ze jego oczy były przepełnione cierpieniem i przerażeniem. Czy to ja mu to zrobiłam? Patrzył na mnie błagalnie. 
-Przepraszamy was za to...Justin dowiedział się dziś, że nasza kochana Katrine...-czułam jak do oczu cisnęły mi się łzy. Wzięłam głęboki oddech, i powiedziałam szybko by się nie rozpłakać- przegrała walkę, ona nie żyje, nie ma już jej tu z nami. - nastała cisza. Usłyszałam pojedyncze popłakiwanie. 

-Justin wspieramy Cie - ktoś krzyknął. Usiadłam za fortepianem , zagrałam Nothing Like Us - to co po południu. - Ooo oo o-o - zaczęłam piosenkę. Pierwsza zwrotka, Justin śpiewa udało się. Nadal grałam i po chwili zobaczyłam ze stoi nade mną i wskazuje na mnie, ogarnął me włosy...refren śpiewałam razem z nim. Na koniec piosenki musnął delikatnie mnie w usta . /Jenny ;D

"Jeśli masz marzenia musisz przynajmniej spróbować je spełnić"~Justin Bieber

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz